Strona główna Blog Dlaczego T4TSpace nie ma algorytmu rankingowego?
Kultura

Dlaczego T4TSpace nie ma algorytmu rankingowego?

Nasza pokazuje ci, kto jest w pobliżu, w kolejności bliskości, i na tym poprzestaje. Dlaczego ta decyzja coś nas kosztuje.

Wren

Większość aplikacji randkowych decyduje, kogo widzisz. Nasza pokazuje ci, kto jest w pobliżu, w kolejności bliskości, i na tym poprzestaje. To świadomy wybór i coś nas kosztuje, więc zasługuje na wyjaśnienie, a nie na jedną linijkę na liście funkcji.

Co naprawdę optymalizuje algorytm rankingowy?

System rekomendacji potrzebuje celu. W aplikacji randkowej dostępne cele to wskaźniki zaangażowania: czas w aplikacji, wysłane wiadomości, przesunięcia na sesję, dni utrzymania. Żaden z nich nie brzmi „poznałaś kogoś dobrego”. To przybliżenia, wybrane dlatego, że da się je mierzyć codziennie, a system trenowany na przybliżeniu ostatecznie optymalizuje przybliżenie kosztem tego, co ono zastępowało.

To nie jest teoria spiskowa o aplikacjach randkowych. To arytmetyka. Jeśli ludzie, którzy kogoś znajdą, przestają otwierać aplikację, a system jest nagradzany za to, że ludzie otwierają aplikację, to system uczy się czegoś o ludziach, którzy kogoś znajdują. Nikt nie musi tego zamierzać, żeby tak się stało.

Drugi problem dotyczy konkretnie nas. Model rankingowy uczy się z zachowań, a zachowanie wobec osób transpłciowych w ogólnych aplikacjach randkowych nie jest neutralne. Nakarm go danymi o zaangażowaniu, a wiernie odtworzy każdą hierarchię, którą te dane zawierają: które profile są otwierane, które pomijane, przy czyich zdjęciach wzrok się zatrzymuje i dlaczego. Na platformie wyłącznie dla osób transpłciowych strumień zoptymalizowany pod zaangażowanie odbudowałby dokładnie ten ranking, przed którym ludzie tu uciekli, i zrobiłby to niewidocznie, z autorytetem maszyny.

Co robimy zamiast tego?

Odległość i nic więcej. Ustawiasz promień, widzisz konta, które są w środku, najbliższe najpierw. Nie ma punktacji, nie ma podbicia, nie ma odznaki „bardzo dopasowani” i nie ma niczego, co można kupić, żeby awansować na liście. Dwie osoby na tej samej ulicy widzą się nawzajem na tej samej pozycji w swojej siatce.

Możesz filtrować: wiek, obecność zdjęcia, to czy konto jest zweryfikowane, ponieważ filtr to coś, co wybrałaś i co widzisz. To jest różnica, na której nam zależy. Filtr jest czytelny. Ranking nie jest.

Pokazujemy też prawdziwą liczbę osób w twoim promieniu, bez zawyżania. Jeśli w promieniu pięćdziesięciu kilometrów jest jedenaście osób, pisze jedenaście. Każda aplikacja randkowa zna liczbę, przy której miasto wygląda na żywe, i każda ma pokusę pokazać właśnie tę. Nasza mówi jedenaście, a ty decydujesz, czy jedenaście jest warte twojego czasu. Zobacz jak to działa, żeby poznać resztę mechaniki.

Ile to kosztuje?

Uczciwość co do wad to jedyny powód, dla którego taki tekst warto przeczytać.

Sortowanie wyłącznie po odległości jest gorsze w gęstych miastach. W dużym mieście z setkami kont w pobliżu „najbliższe najpierw” jest niemal przypadkowe. Ktoś czterysta metrów dalej nie jest bardziej istotny niż ktoś dwa kilometry dalej, a powyżej pewnej gęstości siatka staje się ścianą ludzi bez żadnej pomocy w poruszaniu się po niej. Nie mamy jeszcze na to sprytnej odpowiedzi. Filtry i odpowiedzi w profilu to, co oferujemy, i nie zastępują tego w pełni.

Nowe konta nie dostają żadnego podbicia. Wiele aplikacji wypycha nowy profil na górę na dzień lub dwa, co naprawdę pomaga na start. My nie, ponieważ ten sam mechanizm służy później do sprzedawania widoczności. Koszt jest realny: wejście tutaj trwa dłużej.

Nie możemy pokazać ci „osób podobnych do tych, które polubiłaś”. Ta funkcja bywa dobra i z niej rezygnujemy. Musielibyśmy zbudować model twojego zachowania, żeby ją zaoferować, a wolimy w ogóle nie mieć tego modelu, niż obiecywać, że użyjemy go ostrożnie.

Zaangażowanie jest prawdopodobnie niższe. Aplikacja, która nie próbuje utrzymać cię przy przewijaniu, nie utrzymuje cię przy przewijaniu. Uważamy, że to właściwy wynik, i wiemy też, że tak właśnie mówi firma, której liczby są małe.

Część, która nie dotyczy algorytmów

Istnieje wersja tego argumentu, która jest głównie komunikacją: żadnego algorytmu, żadnych reklam, żadnych ciemnych wzorców, jesteśmy tymi dobrymi. Ta wersja nic nie znaczy, bo niczego w niej nie da się sprawdzić.

Co da się sprawdzić: aplikacja pokazuje niezawyżoną liczbę, sortowanie to odległość, filtry to te, które widzisz, a odpowiedzi w profilu są widoczne według zasad, które sama ustawiasz na ekranie widoczności. Co przechowujemy, a czego nie, jest napisane na stronie prywatności, łącznie z rzeczami, które byłoby nam wygodnie przechowywać, a których świadomie nie przechowujemy. Liczby moderacji, w tym te, których wolelibyśmy nie publikować, są na stronie przejrzystości i są odczytywane z bazy danych, a nie wpisywane ręcznie.

To są twierdzenia, z których należy nas rozliczać. Nie brak algorytmu, ale obecność rzeczy, którym możesz się przyjrzeć.

Wren · Redakcja

Wren to nazwa, pod ktora ukazuje sie blog T4TSpace. Wpisy pisze maly zespol tworzacy aplikacje, a jedno nazwisko sprawia, ze glos pozostaje ten sam.

Randki wśród osób trans. Każde konto sprawdza człowiek.Pierwsze 1000 zweryfikowanych kont zachowuje wszystko za darmo.

Załóż kontoZaloguj się